"Białoruś na ROW-ie?
Przychodząc na mecz z Energetykiem od razu zauważyłem, że komendant chce pokazać, jakim to dobrym dowódcą jest. Prewencji z trzy razy więcej niż na Elanie, choć to właśnie tamten mecz był meczem podwyższonego ryzyka (of course zdaniem policji). Wszyscy schludnie ubrani, stojący na baczność i pilnujący porządku. Na każdym kroku zauważyć można było człowieka w mundurze. Prawdopodobnie jak w stanie wojennym (nie wiem, nie widziałem, uczyłem się historii i słuchałem opowieści). Uzasadniona reakcja śmiechu na tą sytuację, która była do przewidzenia. Mimo to wchodzę na stadion i już przy stoisku z pamiątkami klubowymi mijam pierwszego operatora kamery z ulicy Warszawskiej. Tak zwanego policjanta „incognito” (gdyby ktoś nie wiedział i nigdy go nie rozpoznał). Filmował pewnie aż dwustu osobowy tłum, w którym aż roiło się od emerytów-terrorystów z atomowymi laskami i dzieci z granatami w kieszeniach zamiast cukierków. Przy bramie wzmożona ochrona, a żeby nie dostała się plastikowa butelka, wykałaczka czy też, nie daj Boże, zaostrzony pilnik do paznokci w torebkach kobiet. Najbardziej kontrowersyjną sytuacją było jednak pojawienie się operatora filmowego i jego dwóch kompanów, którzy nieustraszenie filmowali wyjście kibiców ze stadionu. Sytuacja niespotykana. I kolejne oburzenie kibiców, którzy nazywają paranoją to, co się działo ze strony policji przed, w trakcie i po meczu."
Krystian Sawicki www.chojniczanka.pl
Tak właśnie wyglądała cała otoczka meczu aż żal było patrzeć,na szczęście sytuacja nie przeszkodziła w świetnym dopingu który pojawił się na stadionie . Dwa skromne młyny ok 80 osobowe dały doskonały pokaz idealnej współpracy oraz obraz jak powinno się bawić w coraz bardziej inwigilowanym środowisku kibicowskim ! . Gości 0.
|